Mamy koniec grudnia, a ja już nie mogę doczekać się tegorocznego wypadu na wczasy
3. Co prawda jeszcze masa czasu do sierpnia, ale już teraz snuję wizje, jak spędzę ten wakacyjny czas. Być może wyjadę w góry? Albo pojadę nad Bałtyk. W sumie urlop nad morzem
2 to ulubiony model spędzania wakacji. Ponadto nie byłem nad morzem już parę ładnych lat. Lecz ciągle pozostaje dylemat, czy wykupić wczasy nad Bałtykiem czy pojechać na jakąś daleką wycieczkę. Dobrze by było zaliczyć kiedyś jakieś topowe kurorty, na przykład Costa Brava, Korfu albo inne, brzmiące równie ciekawie. Moi koledzy co roku jeżdżą na wakacje w coraz to nowe miejsca za granicą, każdorazowo przywożąc potem stosy fotografii. Nie mogę powiedzieć, fotki są cudne, okolice zapewne godne polecenia. Do tego opowieści godzinami opowiadane, na temat wspaniałej pogody i albumowych wręcz panoram. Jednak dla mnie bałtyckie morze posiada niepowtarzalny klimat. Nieopisaną prostotę i surowość pejzażu. Dodajmy smak ledwie co usmażonego dorsza. Żadna egzotyczna ryba nie da rady pokonać bałtyckich klimatów, które przypominają mi wesołe dziecięce czasy, gdy wspólnie z rodzicami jechaliśmy co roku na wakacje do tego samego surowego ośrodka wypoczynkowego, reliktu ówczesnych zakładów państwowych. Dzisiaj oferta dla turystów jest znacznie bogatsza. Z roku na rok przybywa nowych, ciekawie urządzonych ośrodków wypoczynkowych, natomiast prywatne kwatery oferują naprawdę wysoki poziom. Wybór miejsc na wakacje jest duży, a obiekty prześcigają się w proponowaniu wypoczywającym kolejnych atrakcji. Można udać się w kilkudniowy rejs do Szwecji promem, możemy łapać ryby na rybackim kutrze, albo podziwiać okolice z latarni morskiej, wreszcie można uczyć się nurkowania w przybrzeżnych wodach morskich. Jednak ta ostatnia ewentualność nie wygląda zbyt ciekawie z uwagi na rodzaj pejzaży. Tak czy siak, wakacje nad Bałtykiem zostały zdecydowanie zaklepane. Teraz pora zastanowić się nad miejscem docelowym. Ale to już temat do kolejnych rozważań.